4/21/2007

I pójdę w świat...

Od nowego semstru nie wracam do szkoły, wyjeżdżam do Stanów. Przez 10 miesięcy będę própowała podpasować do normalnej, amerykańskiej rodziny. Skosztuję prawdziwego, amerykańskiego życia.

Strasznie się boję, będę tam sama, zdana tylko na siebie... Rodzice, dom, przyjaciele, ktokolwiek?! oddaleni o setki kilometrów.
Czy dam radę? Na pewno! Nie byłabym sobą, gdyby cokolwiek,a tym bardziej własne ograniczenia, przeszkodziłoby w realizowaniu moich marzeń.


Najbardziej obawiamam się, że padnie mi moj mózg. Wyobrażacie sobie mnie, która przetwarza wszytstko co mówi nauczyciel np. na lekcji historii, bądź chemi. A on na pewno będzie używał wyszukanych słów. Będę przetwarzała, przypominała, kminiła, obmyśalała, tłumaczyła non stop! Będzie ciężko...


Jednego jestem pewna, jak już tam będę... Będę strasznie tęsknić, za wszystkimi i każdym z osobna, za wszystkim. Bo ja kocham moje życie tutaj ;)